We wczorajszy piątkowy wieczór naszła mnie ochota na dorsza, takiego z kutra, którego jedliśmy chyba 3 tygodnie temu. W lodówce śledzie, więc na dorsza mogłam sobie tylko popatrzeć. Jeśli chcecie to też popatrzcie. Dorsz ustecki, przepyszny, biały, mięciutki, tylko ciut za słony… ale to było specjalnie. Bym następnego dnia wypiła więcej niż 250 ml zielono
Luty 27th, 2010
Cassia
Posted in
Tags:


Szczęśliwa żona. Niepoprawna optymistka, idealistka i radosna. Czasem zwariowana i szalona, a jak trzeba to stanowcza. Czytając blog dowiesz się o mnie więcej.
