Spacer 2. (Nie)znany Słupsk
Dziś kolejna dawka nieznanych miejsc miasta. Z nieba spadło trochę deszczu jednak te kropelki nie były dla mnie powodem do zakończenia spaceru. Po chwili wychodziło słońce, które swoje promienie odbijało w kałużach i czasami w moich oczach. Słońce już tak czasami ma, że czasem świeci w oczy kiedy się tego nie spodziewamy Karta w dłoń do aparatu i w drogę. Dziś kolejny dzień w moim (nie)znanym Słupsku. szaro, zielono i pomarańczowo
Usiądźcie wygodnie i dajcie się porwać w zupełnie inne strony mojego rodzinnego miasta, ale ostrzegam – może być groźnie, więc nie idźcie sami. Dziś ja będę Waszym przewodnikiem. Byłam tam dziś to wiem gdzie trzeba stąpać aby nie wdepnąć, a jak już się wdepnie to trzeba uciekać. Przekonałam się o tym na własnej skórze.
Biegając tu i tam z aparatem jak zawodowy fotoreporter – tak wyglądam z moim nowym aparatem – można napotkać wielu ludzi wplątanych w przeróżne codzienne sytuacje. Tylko by wszyscy byli dobrze nastawieni na kogoś z czarnym pudełkiem…hm… zapewniam Was – nie każdy, oj nie!
Moje ucho mnie nie zawiodło, a że mam je troszkę odstające to bardzo się cieszę z tego powodu – usłyszało coś co mogło przysporzyć mi kłopotów. A o czym mówię? Sami zobaczcie… No to idziemy, trzymajcie się blisko i słuchajcie hm hm…czytajcie opisy.
307 dni
Jeśli podoba Ci się wpis lub nie, możesz zostawić po sobie ślad wpisując krótki komentarz - cassia
Spodobał Ci się wpis? Polecam również:
4 komentarze(y)



Widzę, że wywiało Cię aż na moje kochane osiedle
.
Uff, dziekuję, że robiłaś za przewodnika. Mogło to się źle skończyć. Mnie wczoraj 2 dresy gonily… jeszcze szersze w barach niż ci Twoi
pozdrowienia V
Zastanawiam się czy to było dobre, by iść w obcasach. Trudniej uciekać. Z drugiej strony, nie założę spodni. Słupsk jest niebezpiecznym miastem. Obiecuję, że nie będę się pchała w niebezpieczne miejsca. Hmm… tak jakby mieszkam w niebezpiecznej dzielnicy
Całkiem fajny wyszedł Ci reportaż o kolei:)