Ślub i rodzina

znaki zapytania

Niedawno we wpisach wspominałam o wspólnym mieszkaniu oraz o rodzinie. W odpowiedzi znalazłam się na blogu u Marcina. Ni stąd ni zowąd mogłam zobaczyć swój wpis rozdarty na cytaty. Postanowiliśmy odpowiedzieć na kilka pytań od Marcina. Zapraszamy Kasia i Ziemek szaro, zielono i pomarańczowo

„Mieszkanie przed ślubem – razem czy osobno” wpis Marcina, który tak szczerze mówiąc był dla mnie zaskoczeniem, gdyż dowiedziałam się o nim w dniu opublikowania. Lepiej późno niż wcale. : ) Był odpowiedzią na mój wpis oraz Eweliny (piszę w kolejności opublikowania). „Ślub razem czy osobno” wyszedł na światło dzienne 28 sierpnia 2009 czyli już prawie pół roku temu. Po przeczytaniu notki na blogu Integralnego, postanowiłam dodać coś od siebie. Po dziś dzień jest odwiedzany i komentowany, zatem sądzę że wzbudza emocje.

W odpowiedzi na „Mieszkanie przed ślubem – razem czy osobno” postanowiłam zapytać się autora, czyli Marcina czy nie chciałby przeprowadzić mini wywiadu. Nie chciałabym cytować Jego notki i wylewać swoich żali, więc myślę, że to rozwiązanie jest dobre.

Na pytania odpowiadamy razem. Dlaczego razem? Bo miłość nie zna Ty i ja, a MY.

- Waszą wspólną decyzją było zamieszkać razem, lecz dopiero po ślubie. Czy przez to żałujecie czegoś? Jak mogłoby wyglądać Wasze życie przy innej decyzji?

Zamieszkać razem czy osobno…oto jest pytanie? – można by powiedzieć jak szekspirowskie pytanie z Hamleta – być albo nie być? Zanim jednak odpowiem na to pytanie kilka słów wstępu. Kobieta i mężczyzna wg tego jak natura ich stworzyła mają odmienne „interesy” – każdy bez względu na charakter i wychowanie, wcześniej czy później będzie „ciągnął” linę codzienności w swoją stronę. Każdy ma jakieś przyzwyczajenia, wady i nawyki. Po drugie ludzie dobierają się wg podobieństw. To w dużym stopniu jest w stanie uchronić ich przed wieloma sytuacjami konfliktowymi, co nie znaczy że ich nie będzie. Wracając do pytania czy zamieszkać dopiero po ślubie – para, która decyduje się być razem musi wspólnie podjąć taką decyzję i ją AKCEPTOWAĆ od samego początku. My ją akceptujemy i nie możemy jej żałować. Czy można żałować słusznej decyzji? My jej nie żałujemy.

- Jeśli partner/ka zaproponował by zmianę (zamieszkanie razem), jaką podjęlibyście decyzję?

Nie mógłby zaproponować, gdyż wie jakie jest moje zdanie w tym względzie. To jest jak pewna zasada, która jest święta i nie do przełamania. W życiu będzie mnóstwo takich sytuacji i co wtedy? Będziemy łamać wspólnie podjęte decyzje bo „tak najprościej”, iść na przełaj i na skróty? Miłość cierpliwa jest ale i  stanowcza, dla wspólnego dobra.

- Jeśli Twoja ukochana osoba, posiada drażniącą cechę (chrapanie, lunatykowanie,  bekanie przy stole, etc.) która mogłaby się ujawnić dopiero po zamieszkaniu razem/po ślubie, jaka byłaby Twoja reakcja?

Zależy co uważasz za drażniące cechy. Jeśli są one wynikiem np.: choroby czy pojawiły się w inny sposób na co nie miało się wpływu to raczej należałoby szukać pomocy u medyków. Cóż, starzenie się razem takie właśnie będzie. Natomiast co innego są złe nawyki…hm tylko co to może być? Wszystko zależy od tego jakie przyzwyczajenia jesteśmy w stanie zaakceptować, u osoby którą Kochamy. Trzeba pamiętać, że mamy zazwyczaj więcej tolerancji i cierpliwości do bliskich nam osób, niż te same u osób zupełnie obcych. Jak również trzeba pamięć że sami nie jesteśmy „święci” i też ta druga strona musi nas akceptować. Myślę że jeśli pojawiają się jakieś złe nawyki to od razu trzeba o nich mówić. Na pewno jak mój Ziemek nie będzie zmywał po sobie albo rozwalał brudne ubrania to ja już będę miała swój sposób aby go zmotywować do poprawy.  Natomiast co innego  gdy facet siedzi przed telewizorem zasłonięty gazetą, a kobieta robi za jego „służbę” domową, to raczej takie obrazy nie mają nic wspólnego z miłością. Złe przyzwyczajenia nie rodzą  się  od razu, tylko mają zawsze jakiś początek, należy je od razu „dusić” w zarodku a przynajmniej o nich rozmawiać.


- Jak postrzegacie współżycie przedmałżeńskie?

Nie odpowiemy na to pytanie ale coś napiszemy. Dla ludzi, którzy wyznają Miłość i naprawdę Kochających się , ale tak i Sercem i Duszą i całym sobą, miłość fizyczna jest uwielbieniem miłości duchowej i emocjonalnej. Wówczas bliskość dwóch osób smakuje zupełnie inaczej, ma zupełnie inny wymiar. Do takiej fizycznej bliskości trzeba dojrzeć i poczekać, najpierw połączyć swoje Serca, potem Dusze i wspólne myśli…potem dopiero zasmakować smaku wspólnej bliskości.  Każda dobra i egzotyczna potrawa ma swój przepis, to jest właśnie taki „przepis” na twoje pytanie.

- „Rodzina czy… „ – tak zatytułowałaś jeden z wpisów na Twoim blogu dotyczący DZIECI. Mówisz, że warto zdecydować się na dziecko, nawet, gdy nie jest się bogatym. Czy warto wtedy planować, czy to nie jest zbyt ryzykowne?

Pytanie: Kiedy jest ten właściwy moment na dziecko? Czy wtedy kiedy mamy „wymarzoną” kwotę  na koncie, czy kiedy mamy już własne mieszkanie, czy może wtedy jak „znajdziemy na to czas” bo najpierw kariera i awanse. Oczywiście pieniądze są ważne i na ten przysłowiowy chleb i coś więcej trzeba mieć. I to też jest pojęcie względne – dla jednego kwota na godne życie będzie zupełnie inna niż dla tego, co chce żyć ponad stan i mieć więcej niż zdoła udźwignąć. To duża przenośnia ale wiadomo o co chodzi. Myślę również, że w dzisiejszym świecie są inne priorytety wynikające z konsumpcyjnego stylu życia.  Należy wtedy zadać sobie pytanie gdzie jest ta granica na wydanie „owocu” miłości i co jest w życiu ważne.

- Jeśli Wasze dziecko oznajmi Wam, że chciałoby zamieszkać ze swoim partnerem, to czy decyzja jaką podejmiecie będzie się opierała na  waszych przeświadczeniach/ doświadczeniach?

Policzmy… gdy ONO – bo jeszcze nie znamy płci :-) będzie chciało zamieszkać ze swoim partnerem to będzie przypuszczalnie rok… 2031. Trudno sobie nawet wyobrazić jak wtedy będzie wyglądał świat. Popatrzmy na rozwój techniki od 1990 rok do 2010, to też 20 lat…  dlaczego o tym mówimy, gdyż postęp techniki kształtuję również naszą osobowość i codzienność.  Jak będzie wyglądał świat i codzienne życie w 2031 roku, chyba nawet Ty nie jesteś sobie w stanie wyobrazić. Gdybyśmy jednak zostali zaskoczeni przez nasze dziecko, o tym co zapytałeś, to decyzja byłaby wyłącznie jego decyzją. Oczywiście dom rodzinny zawsze byłby jego domem bez względu na rezultat tej decyzji.

- Dziękuję.

To było ostatnie już pytanie. Zapraszamy do komentowania, jeśli czegoś nie rozumiecie, z czymś się nie zgadzacie bądź odwrotnie jak najbardziej jesteście za. A tutaj coś dla ucha „W cieniu Twoich rąk”  TGD.




Spodobał Ci się wpis? Polecam również:

You can leave a response, or trackback from your own site.

3 Responses to “Ślub i rodzina”

  1. [...] coś mi szablon szwankuje. Te same odpowiedzi na te same pytania można również zobaczyć na blogu Cassi. Oczywiście gorąco zachęcam do komentowania :) Kto wie, może jeszcze jakieś wywiady kiedyś [...]

  2. matipl pisze:

    Wiesz Cassiu..Nic dodać nic ująć z Waszych odpowiedzi.
    Oczywiście można byłoby wiele kwestii bardziej rozwinąć, ale rozumiem że to mini-wywiad…

    Mam jedynie ale do Zadającego pytania, ale nie można mieć wszystkiego ;)

  3. cassia pisze:

    Mini-wywiad który wpadł mi do głowy i nie wyleciał dopóki nie został opublikowany. Trzeba było się zmierzyć z pytaniami Marcina. Myślę, że daliśmy radę.

Leave a Reply