W życiu wiadomo jak bywa, czasem słodko czasem gorzko. Dziś jednak chcę się skupić na tej goryczy. Dziś chce wrzucić wszystko do jednego słoja. Słój wydawał by się słodki, ale nie wszystko co wydaje się słodkie właśnie takie jest.
szaro i zielono
Dziś w nocy przyszedł pomysł do stworzenia tego wpisu. Przyznaję, że księżyc nie jest mi obcy, kiedy zbliża się pełnia noc dla mnie staje się dniem. Skorzystałam z tego i o 3 w nocy (lub za dnia) pomyślałam „conieco” nad nowym wpisem. Gdybym miała przerwę we wpisach, to proszę mnie szturchać – tylko nie za mocno.
Jak już napisałam dziś będzie gorzko. Nie można cały czas słodzić, bo i cukier może stracić swój smak. W poprzednim wpisie:
Ważne by co kilka tygodni przeprowadzić “poważną” rozmowę i powiedzieć sobie o zaletach i o tych trudnych wadach. Nie można niektórych rzeczy przemilczeć, bo po ślubie może wyjść szydło z worka
Jak wyjdzie szydło z worka to będzie gorzko, i o tej gorzkości chcę dziś „conieco” powiedzieć. W związku dni dzielą się na słodkie i gorzkie. Oczywiście oby najwięcej było tych słodkich. Niestety tak dobrze nie było i nie będzie, trzeba się przygotować także na te szare dni.
Jeśli przed ślubem nie poruszy się „ważnych” tematów to trzeba się liczyć z tym, że po ślubie może być identycznie jak i przed nim. Kobieta potrzebuje miłości. Mówię tu o roli emocji w naszym życiu. Na tym polegają te (po)ważne rozmowy. Zrozumienie siebie i innych osób (w tym przypadku „tej” drugiej osoby). Bez okazywania uczuć związek po prostu może przestać istnieć.
Przytulić, wtulić, pocieszyć, pomóc, słuchać, zaskoczyć, zachwycić (mam nadzieję, że wszystkiego wypisywać nie muszę). Po prostu kochać z całych sił, ale żeby ta druga osoba zobaczyła miłość trzeba umieć ją okazać. A można na wiele sposobów. Co z tego, że raz na jakiś czas kobieta usłyszy „Kocham Cię”, skoro nic na tymi słowami nie stoi?
Jeśli coś przeszkadza nam w drugiej osobie, to lepiej powiedzieć teraz niż płakać po ślubie, że nic się nie zmieniło, a zapewniam, że się nie zmieni. Wynosimy z domu wiele przyzwyczajeń i pamiętajmy, że nie każdemu mogą się one podobać, a czasem mogą być niepraktyczne. Warto wtedy pójść na kompromis i zaakceptować zmiany.
Skoro nasze „ja” niedługo ma się zamienić na „my” to najwyższa pora spędzać ze sobą coraz więcej czasu. A skoro coraz więcej to właśnie w tym czasie powoli to szydło może wychodzić z worka. Kobiety nie łudźmy się, że jeśli cicho pomyślimy, że się „zmieni” to się zmieni. Słowo musi wybrzmieć …
Jeśli już wybrzmiało to pora na zmiany.
Zaczynamy zmiany od siebie cdn
Jeśli podoba Ci się wpis lub nie, możesz zostawić po sobie ślad wpisując krótki komentarz - cassia



Studiuję muzykę z kredkami. Niepoprawna optymistka, idealista i radosna panna. Czasem zwariowana i szalona, a jak trzeba to stanowcza. Czytając blog dowiesz się o mnie więcej.


4 września 2009 o godz. 9:02
A propos związków i miodu: już jakiś czas temu uknułem sobie powiedzenie, że jeśli ktoś podchodzi do związku, jak do beczki miodu, to niech się potem nie dziwi, że byle łyżka dziegciu zniszczy ten sielankowy smak.
Co do wpisu – masz rację: w związku rozmawiać warto, zawsze, także o tych trudnych sprawach. Udawanie przed samym sobą, że druga połówka nie ma tych wad, które ma i nie rozmawianie o tych wadach z drugą osobą do niczego dobrego nie doprowadzi. Druga strona się nie zmieni, a my będziemy coraz bardziej poirytowani.
Z drugiej strony trzeba jednak uznać, że kobieta, nie jest księżniczką, a mężczyzna księciem na białym rumaku i jakieś tam swoje wady zawsze będą. I oczekiwanie, że „wyleczy się” z wszystkich jest trochę naiwne. Ale rozmawiać zawsze warto.
8 września 2009 o godz. 20:53
Zgadzam się w (prawie) całej rozciągłości…prawie, bo mam za sobą prawie 20 lat małżeństwa…hm..raczej „docierania się”…Jej i mnie…ale chyba już wszystko dotarte…to trwa…nie ma dwojga ludzi z dwóch światów idealnie pasujących do siebie OD RAZU…to truizm…ale i marzenie…ale jak większość marzeń – nierealne…
28 września 2009 o godz. 11:42
Słowo „KOCHAM CIĘ” bez zmaterializowanej formy jest nic nie warte. To jak forma bez pysznego ciasta. To tyle samo co kwiatek dawany Kobiecie tylko „od święta”. Gdy się kogoś bardzo Kocha, ze wszystkich sił, całą duszą i ciałem, każdą myślą i pragnieniem, wtedy wszystko to o czym napisałaś samo przychodzi…bo wypływa prosto z Serca. Gdy w związku jedna osoba jest „wołem” a druga „pługiem” wtedy lepiej dać sobie spokój. Miłości nie da się wzbudzić, ONA jest albo jej nie ma. Każdy ja czuję jak zapach wiosny. Mylą się tacy, którzy myślą że można się jej nauczyć – „dziś Cię nie Kocham ale nauczę się- zobaczysz?” Czy to wtedy będzie Miłość? Wymuszona miłość jest krótkotrwała i ulotna. Warto szukać…każdy ma ją gdzieś tam…zapisaną.