Refleksyjnie, spoglądając w przyszłość, choć nie wiadomo jaka będzie. Coraz częściej zaczynam myśleć o dorosłym świecie, bo zbliża się On wielkimi krokami. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam dzieckiem, teraz już nim nie jestem i wiem czego chce w życiu. Chcę być szczęśliwa. Mieć wspaniałą rodzinę, a pośród niej wpleść gdzieś muzykę. szaro, zielono i pomarańczowo.
Niektórym najważniejsza zdaje się być kariera. Robią wszystko by zdobyć najwyższe stanowiska, mieć najwyższą pensję, dogadzać sobie na każdym kroku, o miłości nie myśląc. Niedługo będzie można powiedzieć, że tak myśli prawie każdy. Materialne rzeczy są ważne, ale nie najważniejsze.
Dla mnie inne wartości przewyższają te przyziemne. Aby być szczęśliwą potrzebuję miłości, takiej prawdziwej, zwyczajnej miłości. Takiej, którą ja ofiarowuję na co dzień, która jest zauważona i powraca w moje ramiona od ukochanej osoby w milionach postaci, nie tylko do święta. Razem można góry przenosić!
Życie zawodowe czasem tak pochłania, że nie ma czasu na miłość, nie ma czasu na “dzieci”. Albo inaczej nie ma wystarczającej sumy w banku, by pozwolić sobie na dzieci. Kto tak myśli daleko nie zajdzie, lub się obudzi, gdy będzie już za późno. Kiedy rodzi się dziecko, kiedy rodzi się owoc miłości, to pieniądze znajdują się na wszystko. Świat i życie zmieniają się o 360 stopni. Często jednak w dzisiejszym zalatanym świecie można usłyszeć: “Jak będziemy mieli dużo pieniędzy, to wtedy… będzie dziecko”.
Kiedy dziecko przychodzi na świat, pojawia się radość w rodzinie, rodzice promienieją. A zwłaszcza mama, gdyż to maleństwo co nosiła pod sercem właśnie przyszło na świat, to przecież CUD, cud stworzenia i cud narodzin. Nie mogę tego powiedzieć o sobie, gdyż przede mną jeszcze troszkę czasu do tego wspaniałego momentu. Widzę to po moich dobrych znajomych. Co chwilę widzę radosne twarze po przyjściu dziecka na świat. I obserwuje bacznie pierwsze chwile ich Maleństw czekając dnia kiedy to inni bd doglądać naszego Maleństwa.
Naszemu Maleństwu chcemy zrobić prezent na urodziny, dlatego dziś (na bardzo długo przed Jego/Jej narodzinami) szykujemy małą niespodziankę, która będzie towarzyszyła przez całe życie (nam także).




Studiuję muzykę z kredkami. Niepoprawna optymistka, idealista i radosna panna. Czasem zwariowana i szalona, a jak trzeba to stanowcza. Czytając blog dowiesz się o mnie więcej.



9 stycznia 2010 o godz. 0:08
strasznie odważno-szczere. Masz rację, życie bez miłości bez sensu jest. A na dzieci pieniądze zawsze się znajdą. no bo przecież zawsze, to jakoś będzie. Fakt, że czym więcej pieniędzy, tym mnie stresu, nerwów, a więcej spokoju i luzu. Nie przeszkadzają, ale mogą, gdy staną się celem. Ciekawe, co to za mała niespodzianka.
9 stycznia 2010 o godz. 0:24
@jacekk
>”strasznie odważno-szczere”
dla mnie to wręcz taki ekshibicjonizm emocjonalny, ale ja się nie znam ;p
i nie gadajmy, że nie da się żyć bez miłości, znam masę ludzi serio szczęśliwych i uważających, że jest im super, nic więcej do szczęścia nie potrzebujących (inb4 pieniądze i kariera – nie, nie są wcale zamożni, są normalni, cokolwiek bycie normalnym znaczy, i jest im dobrze jak jest). tak więc co innego mówić, że żyć się nie da, a co innego, że np. większość nie potrafi lub bardzo chciałaby, żeby to ich spotkało
@OP
>”Kiedy dziecko przychodzi na świat, pojawia się radość w rodzinie, rodzice promienieją. A zwłaszcza mama, gdyż to maleństwo co nosiła pod sercem właśnie przyszło na świat, to przecież CUD, cud stworzenia i cud narodzin.”
nie będę liczył, ilu osobom z depresją poporodową pomagałem
[offtop]btw kwadracik “powiadamiaj o nowych wiadomościach” mógłby być gdzieś w okolicy “Wyślij komentarz”, a nie daleko pod podglądem odpowiedzi [/offtop]
9 stycznia 2010 o godz. 2:07
Rozumiemy się…
9 stycznia 2010 o godz. 2:12
Trzeba poczekać na swoje Dzidzi..
9 stycznia 2010 o godz. 17:29
A może wcale nie jest tak że ludzie przedkładają karierę nad miłość. Może po prostu w wirze pracy zapominają o tym, że są sami.
Kiedy uczeń nie radzi sobie w szkole łatwiej jest udawać luzaka, któremu nie zależy, niż przyznać się przed samym sobą że ma się problem z nauką.
Kiedy jest się samemu łatwiej udawać nawet przed samym sobą że jest się singlem z wyboru.
9 stycznia 2010 o godz. 23:28
Prawdopodobnie nie wiesz, kto posiada drugą połowę twoich snów.
11 stycznia 2010 o godz. 22:00
Kiedyś w życiu natknąłem się na taki morał: “Nie istnieje w życiu coś takiego jak dorosłośc. Wszyscy jesteśmy niepoważni i dziecinni. Najbardziej zaś dziecinnym jest ten, kto uważa się za dorosłego”. Mam nadzieję,żę nigdy o tej prawdzie nie zapomnę.
Według mnie każdy ma prawo się pomylić,zachować niepoważnie. Dążyć zaś do dorosłości nie ma sensu,bo ona sama,Cassiu, prędzej czy później przyjdzie nam na powitanie. Dorosłość jest jak wielka chmura a człowiek nie powinien dążyć do tego by stać się taką chmurą. No bo czy jeśli zrobisz głupstwo, to musi oznaczać, że jesteś “gówniarą”? Lub inaczej…Czy jeśli postąpisz w jakiejś sprawie słusznie, to musi oznaczać,że jesteś dorosła? A guzik tam…;-)))))
A miłość? Ja miłość rozumiem dużo szerzej. Czemu mam nie równać miłości np z rozsądkiem. Przecież na świecie od dawna istnieje wiele rozsądnych praw, które nie powstały z nienawiści. Według mnie prawdziwa miłość jest sumą wszystkiego co dobre: mądrości, rozsądku, miłosierności, rozwagi,samokrytyki,odwagi, wytrwałości i wielu wielu innych.
Droga Cassiu, Jeśli chcesz być mądrą dziewczyną, to nie próbuj się łudzić, że staniesz się kiedykolwiek dorosła. Bo tak jak nie ma na ziemi człowieka bez grzechu, tak nie ma człowieka dorosłego, choć wielu się za takich uważa. Dla mnie dorosłość to mit – nic wiecej…;-))
12 stycznia 2010 o godz. 3:35
Dobrze Finito prawi. Aż cytatem z Grey’s Anatomy zapodam nawet
“Pamiętacie jak byliśmy dziećmi i największym zmartwieniem było to, czy dostaniemy rower na urodziny albo herbatniki na śniadanie? Dorosłość jest przereklamowana. Serio, niech was nie zwiodą wystrzałowe buty, sex i rodzice, którzy nie mówią wam, co macie robić. Dorosłość to odpowiedzialność. Odpowiedzialność to koszmar. Kompletne dno. Dorośli muszą być gdzie trzeba, robić co trzeba, zarabiać na życie i płacić czynsz. A do tego niektórzy chcą być chirurgami i trzymać ludzkie serce w swoich rękach i gadać tu o odpowiedzialności. W porównaniu z tym, rowery i herbatniki nie są najgorsze. Odpowiedzialność najczęściej daje się we znaki kiedy coś sknocimy i puścimy przez palce.”
13 stycznia 2010 o godz. 16:01
Finito – czy chęć bycia mamą i założenia rodziny musi być równe z chęcią bycia “dorosłym”? Oczywiście, przychodzi odpowiedzialność i zmartwienia dnia codziennego które są jednak wynagradzane cudem i pięknem macierzyństwa i bycia z ukochaną osobą i całą jej otoczką. Bycie dorosłym jest pewne i nieuchronne , wszystko zależy ile my sami w sobie zachowamy w sobie z dziecka, czy będziemy gburami w dorosłej skórze, czy dorosłymi ale z tą wrażliwością, miłością i ideałami w które wierzyliśmy jako dzieci i nimi wiernie podążamy.
13 stycznia 2010 o godz. 18:30
Życzę ci takiej miłości… na zawsze.
13 stycznia 2010 o godz. 19:42
A według ciebie,Ziemowit, dlaczego tylu młodych ludzi oraz dzieci nie dostrzega mądrości u swych rodziców? Właśnie dlatego,ze wielu rodziców uważa się za dorosłych. Jeśli więc poczułeś się urażony z tego powodu, to jest tylko i wyłącznie twój problem.
Poza tym bycie z ukochaną osobą to nie tylko amory, lecz także wiele rozczarowań,problemów oraz smutków. Hehe…z reguły właśnie wtedy okazuje się jak bardzo sparowane osoby są dziecinne;-)))
13 stycznia 2010 o godz. 19:54
Dobra, słuchajcie, jak chcecie to pokasujcie te moje komentarze. Niezależnie od tego czy mam racje czy nie – i tak NIC mi do cudzego życia. Co prawda nie rozumiem dlaczego moja pierwsza wypowiedz została wzięta za formę ataku na Cassie, ale nic tam… przyjemnego wieczoru;-))
13 stycznia 2010 o godz. 20:09
Jesteśmy w trakcie projektu, który bd niespodzianką dla naszego dziecka. Urodzi się dopiero w czerwcu 2011, więc czasu a czasu.
13 stycznia 2010 o godz. 22:55
heh, chyba includowanie obrazków nie działa :/ no mniejsza, to jeszcze raz ;P
nah, fajnie tak sobie powiedzieć “ok, to w październiku zrobimy sobie to i owo, a 9 miesięcy później będzie
14 stycznia 2010 o godz. 1:43
Drogi Finito – to co napisałeś nie wywołało żadnego ATAKU na cassie, no coś Ty! Ja w swoim komentarzu odniosłem się do Twojego ale nie napisałem nic takiego co by źle wpływało na twoją wypowiedź. Napisałem to samo co Ty, że miłość i tzw. amory jak to ująłeś to nie tylko to, lecz cała otoczka jaka przychodzi z dorosłością, mimo chęci zachowania w sobie odrobiny z dziecka. Finito, wyluzuj, dyskutujemy i nikt na nikogo nie atakuje:-)
14 stycznia 2010 o godz. 20:12
Sory Ziemowicie, po prostu pisałem tamto po robocie na głodniaka. Chyba powinienem stosować zasadę: “Zjedz coś Finiu, zanim coś w necie napiszesz”. Chwilę później zjadłem ciepłą zupkę i od razu było lepiej;-))))))
15 stycznia 2010 o godz. 14:46
Najlepsza czekolada
Stosować kilka razy dziennie. wtedy świat wygląda zupełnie inaczej. Ale my mamy diete.
15 lutego 2010 o godz. 13:47
To dzisiejsze, dziwne patrzenie na narodziny dziecka również mnie przeraża.
Znam wiele osób, które mówią najpierw dobra praca, kupno domu/mieszkania, samochód i jak to będzie (i może się wyszalejemy) dziecko.
Nie wiem dlaczego (może nie chcę wiedzieć?) dziecko stało się zwykłym towarem, które “nabywamy” na pewnym etapie życia, a nie jest wynikiem miłości dwojga osób.
To rodzi już problemy na samym starcie z wychowaniem. Nie wspominając, że tym trudniej zajść w pierwszą ciążę im więcej ma się lat (bardzo > 30 lat).
Kwestia kariery to również trudny temat. Nie zawsze jest tak, że ktoś ucieka w nią uciekając przed miłością.
Niektórzy sądzą, że dzięki super pracy (czyli karierze) lepiej będzie mojej rodzinie, nie będzie im nic brakować. Do momentu, w którym się nie obudzą i nie zobaczą, że rodziny już nie ma…
Mamy trudne umysły, które platają nam figle
Dorosłość…Przychodzi znienacka, uderza w nos. To od nas zależy co z nią zrobimy.
Coraz więcej ludzi ucieka od dorosłości, bo w ogólności dorosłość=problemy które trzeba rozwiązać.
Dobrym przykładem są Włochy, gdzie 32-34 letnie osoby (trudno mi je nazwać dziećmi) żądają (i otrzymują sądowo) alimenty od swoich rodziców!
Takie czasy, każdy chciałby mieć wszystko małym kosztem lub za darmo. Czeka nas trudny XXI wiek
w którym trzeba wychować nasze dzieci.
15 lutego 2010 o godz. 17:30
“Nie zawsze jest tak, że ktoś ucieka w nią uciekając przed miłością.”
Słuszna uwaga. Przecież jedno wcale nie musi wykluczać drugiego. Założenie rodziny i realizowanie się w pracy mogą ze sobą idealnie koegzystować, a nawet powinny. Tylko trzeba znaleźć ten arystotelesowski “złoty środek”, bez popadania w skrajności, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony.