Roczek
„Dawno, dawno temu, pewnego listopadowego sobotniego poranka zaczęło powstawać i rozwijać się coś, co dziś przynosi tyle radości. Narodziły się Aniołki.” Tak Gosia zaczęła swoją opowieść o Aniołkach. A na pewno dobrze wiecie kim są Nasze Aniołki. Dziś chcemy troszkę powiedzieć o tym co było i tym co będzie. szaro, zielono i pomarańczowo
Śpiewamy razem już od listopada ubiegłego roku. Przychodzimy dlatego, że wszyscy kochamy śpiewać, i chcemy się nim dzielić ze wszystkimi. Mamy za zadanie nauczyć wszystkich śpiewów w kościele na mszy niedzielnej. Dlatego dzielnie przychodzimy i uczymy się nowych pieśni. Jesteśmy w różnym wieku, począwszy od najmłodszych Mai (7lat) i Michała (7lat) do najstarszych Magdy, Gosi, Kasi, Krzysia, ks Adama, którzy mają ciut więcej… Każdy w naszej scholi jest Aniołkiem
Dziś chciałam by Aniołki się powiedziały małe „conieco” o nas. Zaczęła Gosia
To co robimy to czysta przyjemność, nie ma przymusu, bo nie na tym rzecz polega, żeby przyjść bo „rodzice kazali”. Ważne by czerpać z grania i śpiewania czystą radość. Aniołki to nie jest zwykła schola, to jest rodzina, w której jest mama (Kasia), tata (ks. Adam), ciocie (Magda, Gosia),wujek (Krzyś) i wspaniałe dzieci, które w to wszystko wnoszą radość z najmniejszych rzeczy. Mamy tylko godzinę w sobotę by nauczyć się nowej piosenki (lub dwóch nowych). Drugą godzinę w niedzielę natomiast poświęcamy na powtórkę tego czego nauczyliśmy się w sobotę. 2 próby sa ważne nie tyle dla nas co dla dzieci. Oj czasem trudno z tą punktualnością.
Krzyś
Wstawanie rano w niedziele stało się częścią tygodnia. Początkowo miałem wątpliwości – obiecałem, że pomogę,
ale na początku dzieci się troszkę bały, więc więcej było słychać Ciebie. Tak bywa na początku. Później się rozkręcało i rozkręca się nadal:)Będąc w scholi mam wrażenie, że jestem częścią czegoś dobrego, czegoś w co warto „zainwestować” i co jest warte wysiłku, chociażby dla przyszłych wspomnień tych dzieci (jak dzisiaj rozmawialiśmy). Odpowiada mi to, co robimy, gdyż tworzymy coś dobrego, mamy okazję praktycznego sprawdzenia i rozwoju swoich umiejętności.
W ciągu tego roku mam wrażenie, iż dzieci zrobiły spory postęp – aczkolwiek jeszcze dużo pracy – (muszę wziąć się za akompaniament a jeśli chodzi o śpiew – to tylko moje nieznaczące wrażenia- po prostu niektóre fałszują. Wiem, że łatwo się mówi, ale dzisiaj na próbie w kościele przed samą mszą było to słyszalne.
Ciekawe, jak to będzie gdy spotkamy się gdzieś na ulicy za X lat… Kiedy zobaczą nas (dzisiaj dzieci a kiedyś już rodzice swoich) i powiedzą : „Popatrz, to ten pan co grał u nas na gitarze…”
![]()
Ola i Maja!!
Na scholi jest wesoło, każdy się śmieje …właściwie to nie pamiętamy ,gdy na próbach było smutno!!! W soboty i niedziele ciocia Gosia robiła nam wodę z barwnikiem lecz w końcu to się skończyło, ponieważ Julka przyniosła przepyszną malinową herbatkę ;P Kasia zawsze mówi, że mamy przychodzić punktualnie-9.15 ale jak tu przyjść jeżeli to środek nocy!! A także w niedzielę musimy ubierać się w spódniczkę lub sukienkę, co nie zawsze jest możliwe, bo prawie w każdą niedzielę rano jest zimno. Bardzo lubimy naszą rozśpiewaną rodzinkę!
Mam nadzieję, że niebawem doczekam się odpowiedzi od aniołków. Tych młodszych i tych ciut starszych. A my kiedyś też tak będziemy śpiewać !
Spodobał Ci się wpis? Polecam również:
3 komentarze(y)



Najważniejsi są ludzie, wtedy powstają naprawdę wspaniałe inicjatywy. W drugą stronę to nie działa.
Cieszę się, że Wam się udało i trwa to do dziś!
Witam i gratulacje Kasiu już tego roku : )
Aniołków słucham i wiem, że są chęci, żaden przymus. 3mam kciuki, że kiedyś również będziecie tak razem śpiewać
powodzenia i gratulacje
świetne