Przygotowania trwały prawie miesiąc. Wszystko było owiane Wielką Tajemnicą, więc nic nikt nie wiedział, nic nikt nie słyszał i nikt niczego nie podejrzewał. Kreatywne, radosne, a najważniejsze, że z całych naszych serduszek. Nawet jeśli na dworze mróz, a na próbach mało czasu. Dla nas to pestka. I tak wszystko się uda. A o czym mówię? O tym dowiecie się z dzisiejszego wpisu. zielono i pomarańczowo
24 grudnia urodził się ks Adam, którymi nami (Aniołkami) się opiekuje. A że wczorajsza niedziela była ostatnią niedzielą Adwentu to właśnie przed zakończeniem mszy mieliśmy okazje złożyć życzenia naszemu księdzu. Opiekuje się nami już od ponad roku. Chcieliśmy mu się odwdzięczyć za to, że zawsze z nami jest. Jednak nie tylko Aniołki przygotowały podarek dla ks Adama, po mszy ustawiła się dosyć spora kolejka do życzeń. Znak, że nie tylko my chcieliśmy mu podziękować.
Już od początku grudnia zastawiałyśmy się z Gosią nad prezentem dla ks Adama. Było wiele pomysłów, wiele uległo w gruzach, nie które się utrzymały a inne się pokruszyły. W poprzednim tygodniu udałyśmy się z Gosią na „zakupy” by porozglądać się, mając już oczywiście główny prezent upatrzony. Co tam prezent „główny”, najważniejsza jest otoczka, która miała być tylko nasza, czyli Aniołkowa. Taka od naszych serduszek. A jeśli od naszych serduszek, to i serduszek nie mogło zabraknąć.
Myślałyśmy najpierw nad jednym wielkim sercem, później nad paroma serduszkami. Pomysłów było wiele, lecz trzeba było wybrać TEN najlepszy pomysł. W nocy z piątku na sobotę natchnęło mnie by serduszka były dla każdego Aniołeczka, tego mniejszego i większego, więc do 3. w nocy trwało odrysowywanie i wycinanie serduszek dla wszystkich. Serduszka miały być imienne, wiec z jednej strony były podpisane, a druga strona była przeznaczona na życzenia. Serduszko nie ani za duże ani za małe, więc każdy mógł napisać, narysować, co tylko zechce dla księdza.
Do 3 w nocy, a to dlatego, że w sobotę rano już trzeba było rozdać wszystkim serduszka. Niestety żadnej nowej piosenki nie nauczyliśmy, ale to tylko z tego względu, że przygotowania zabrały trochę czasu. Co się odwlecze to nie uciecze. Będą nowe na pewno. Próba sobotnia i niedzielna była rozwrzeszczana, radosna, szalona i nie wiadomo było za co się zabrać. Dziewczynki przynosiły serduszka, później trzeba było je przedziurawić, nawlec wstążeczkę i na szyję. Czasem wstążeczki się rozwiązywały, ale to tak specjalnie… żeby się poddenerwować, że mamy mało czasu. Było wiele śmiechu, radości, a po drodze jeszcze zdjęcia, etc.
Serduszka ważna rzecz, lecz to nie wszytsko. Mieliśmy jeszcze piękną ogromną kartkę przygotowaną przez Gosię, a podpisaną przez wszystkie Aniołki. Przecież taki dzień zdarza się tylko raz w roku, a chcemy, by ks Adam pamiętał o nas zawsze.
Jesteśmy rozśpiewanymi Aniołkami, więc nasze życzenia również były śpiewające. Bardzo znany nam tekst + kilka dźwięków= piękne życzenia. „Wystarczy byś był, nic więcej. Tylko byś był, nic więcej. By Twoje skrzydła otuliły nas”. A później każdy Aniołek przekazał księdzu swoje serduszko zawieszając na szyję. Po drodze także prezent „główny” i kartka. Myślę jednak, że serduszka to był TEN pomysł.
Spotykamy się dopiero po nowym roku, więc sadzę, że dopiero wtedy usłyszycie o naszych Aniołkach. Nuvifone Asus M20 słyszy o nich codziennie, był na każdej próbie i z każdej strony obejrzany przez Aniołki. Ma taki fajny patyczek.. Tak którym Kasia ciągle stuka sms-y.
Niestety, jeśli temperatura spada do -14 to boję się go wciągać z kieszeni, gdyż musiałabym wtedy ściągnąć przynajmniej jedną rękawiczkę. Moje dłonie są zbyt delikatne by co chwilę sprawdzać „czy czasem ktoś czegoś nie napisał”. Poświęcenie, poświęceniem, ale zamarzam. A jeśli ja zamarzam, to pewno Jemu też jest zimno.
Chcieliśmy pojechać do Ustki, lecz pogoda szybko wybiła mi to z głowy. Co za różnica, czy w święta, czy po świętach. I tak pojedziemy, ale jak się troszkę ociepli. Asus nie widział jeszcze morza. Zobaczy go na pewno przed Nowym Rokiem. 27 grudnia juz powinno być cieplej, cieplej nie znaczy 10 stopni na plusie, lecz chociaż -5.
Przed nami Boże Narodzenie. A dzień po świętach …
Grudzień 21st, 2009
Cassia 



Posted in
Tags: 

Szczęśliwa żona. Niepoprawna optymistka, idealistka i radosna. Czasem zwariowana i szalona, a jak trzeba to stanowcza. Czytając blog dowiesz się o mnie więcej.

To wszystko prawda! Było duzo przygotowania, zamieszania ale wyszło wspaniale:)
Przygotowania, przygotowaniami, ale warto było
Tylko te serduszka mają być zawieszone w widocznym miejscu. Już my sprawdzimy pokój
) ślicznie było.
No patrz, a moja dziewczyna tak ochoczo odeszła z kościoła i do dzisiaj nie żałuje. Tak strasznie się z tym wszystkim czuję. ach, te prania mózgu na spędach letnich. Płaczę niemal nocami i dniami. A ja przymykam oczy na wszystkie ich kombinacje i oszustwa. Na wszelkie przejawy babilońskich machinacji. Najłatwiej jest nie myśleć.
Wiara tak jak rozum przychodzi do każdego w odpowiednim czasie. Quot capita, tot sensus. Wielu ludzi którzy mówią tak jak Ty zasiadają do kolacji wigilijnej, dzielą się opłatkiem, obchodzą Wielkanoc, są świadkami na ślubach, chrzestnymi…
Pytanie po co, skoro myślą podobnie do Ciebie.Odpowiedź – tak wypada, głupio odmówić. Wiem, że to trudny temat, ale wszystko zależy z kim się przebywa.
A wracając do TEMATU, to wpis jest o dzieciach, o Aniołkach, które z wielką przyjemnością przychodzą na próby by śpiewać. O rodzinnej atmosferze, która panuje w naszym zespole.