Dorsz piątkowy
We wczorajszy piątkowy wieczór naszła mnie ochota na dorsza, takiego z kutra, którego jedliśmy chyba 3 tygodnie temu. W lodówce śledzie, więc na dorsza mogłam sobie tylko popatrzeć. Jeśli chcecie to też popatrzcie. Dorsz ustecki, przepyszny, biały, mięciutki, tylko ciut za słony… ale to było specjalnie. Bym następnego dnia wypiła więcej niż 250 ml zielono
Popatrzcie, powąchajcie i spróbujcie. Prosto z kutra, ale wcześniej troszkę oprawiony dorsz. Tak to jest jak się mieszka prawie nad morzem.. Mój ulubieniec to dorsz, ale nie pogardzę śledziem z octu przyprawionym na nasz sposób. Świeża ryba jest przepyszna, nie wiem jak smakuje ryba mrożona.
Dorsz najlepiej smakuje prosto z patelni, gdy jeszcze parzy w palce. I ta mięciutka skórka a z drugiej strony mąka i jajko. Musi być oblany cytryną, ocet to nie to samo. Cytryna i już.
Spodobał Ci się wpis? Polecam również:
6 komentarze(y)


Ja rozumiem, że ryba to – jak się przyjęło – danie postne, ale na piątek można ograniczyć się do śledzia
Bo cóż to za post skoro je się takie rarytasy?
Kochany dorsz na Pomorzu nie jest rarytasem
a zresztą kiedy ma się znajomych rybaków… ;p Ryba, to ryba, a śledzie u nas są na co dzień
Naprawdę zazdroszczę dostępu do świeżych ryb… Pamiętam do dziś smak pysznej smażonej ŚWIEŻEJ flądry…
Niektórzy mówią, że nad morzem to nic ciekawego nie ma, tylko góry, góry i góry. Byłam w górach 2 razy, z czego 1 na dłużej niż 1 dzień. Za to morze mam pod nosem (prawie) i świeże rybki przez cały rok. Dorsz jest moim ulubieńcem, z cytryną oczywiście.
Kochanie cieszę się że jesz rybki, bo są zdrowe i delikatne. Piękny wpis i taki pyszny mmmm że nie zalecam oglądać galerii tym, co są bardzo głodni albo na diecie
W stosunku do ryb to jestem dziwny
Lubię je bardzo…ale jak nie mają ości…
Wyznaję zasadę, że powinno się coś dłużej jeść niż się przyrządza, bo inaczej się nie kalkuluje…Może dlatego słodycze takie dobre są