Asus-Garmin Nuvifone M20 ostatnie chwile
Przyszła pora na podsumowanie mięsiąca kiedy testowaliśmy się z Nuvifonem m20. Miesiąc to czas kiedy można się do czegoś/kogoś przyzyczaić. A teraz po miesiącu będzie trzeba go odesłać, smutno troszkę. Teraz leży na poduszce i płacze, może z tego powodu, że jutro wyjeżdza. A kto wie może kiedyś wróci ? szaro zielono i pomarańczowo
Na ten telefon patrzę oczami kobiety. A, że moje imię to Kasia więc jestem kapryśna, wymagająca i uparta. Nuvifone m20 już nieco o tym wie, jeśli myślał, że będę się ze wszystkimi funkcjami zgadzać to się mylił. Ponarzekałam na niego sporo, ale i także starałam się zachwalać jego dobre cechy. Nie mieliśmy problemów z użytkowaniem.
Nie narzekał na warunki domowe. Jeść mu nie brakowało, odpoczywał (spał) na poduszce, często jadł ze mną (On swoje, ja swoje). Wiem, że asus jest przedmiotem „zwykłym” telefonem, lecz jeśli miałabym go traktowac przedmiotowo to na pewno nie udałaby się nam ta współpraca. Więc teraz leży na poduszce i płacze, bo może w „nowym domu„ nie będzie już mu tak wygodnie.
Chyba za bardzo go rozpieściłam.
Dziwię się, że nuvifone jest takim zgrabnym telefonem. Mieści się w małej kobiecej dłoni, nie jest ciężki, jest akurat. Jest troszkę nieczuły na dotyk, jednak po miesiącu wiem „jak go dotknąć”, by zareagował (ojej jak to zabrzmiało). Na początku narzekałam na ten jego brak czułości, ale z czasem nie jest to żadnym problemem.
Testowaliśmy się i testowaliśmy. Lubię spacery więc zabierałam go tam i tu. Powiem, że co do niskich temperatur jest bardziej wytrzymały niż ja. Przy piętnastostopniowym mrozie mogłam rozmawiać swobodnie, nie zawieszał się. Natomiast ja włączałam marudzenie, dygotanie i tupanie nogami.
Nuvifone jest (na pewno) przydatny w czasie podróży. Nawigacja jest, internet jest, wi-fi, pogoda (czasem się bardzo przydaje ta funkacja). Tylko najgożej gdy jest się w tej „podróży”, a jego się zapomniało. Może zrobił to specjalnie się schował tuż przed naszym wyjściem z domu. Może nie chciał znów jechać nad morze (był 3 razy w Ustce). A może po prostu tak ja jak boi się wody. Nawigacja wtedy bardzo by się przydała, nie wspominając o internecie…
Przez miesiąc można sporo „przejść”. Spotkało nas wiele niespodzianek. Pamiętam, że za pierwszym razem kiedy rozmawiałam z niego to nie umiałam wyłączyć rozmowy. Troszkę później zauważyłam, że On ma przyciski. „zielona i czerwona słuchawka”, oczywiście są one jedynie podświetlane białym światłem, ale są. Pierwsze kroki z nim były zabawne. Za to sms-y szły piorunem tylko po dłuższym tekście można było odczuć ból w nadgarstku. On nie znał mnie, ani ja jego, po tygodniu już tego nie było.
Blip i Facebook – byli dla mnie niezastąpieni. Czasem nie miałam ochoty włączać komputera, więc tylko kilka stuknięć, lub puknięć na nuvifonie i już można było sprawdzić co się dzieje. Wielki plus, gdy w domu wiruje wi-fi, tylko trzeba pamiętać, że podczas korzytania z wi-fi telefon je więcej. Dobrze jest wtedy włączyć go do prądu, niech je a my blipujmy.
Inne strony. Bez problemu można było sprawdzić co się dzieje tu na blogu, napisać krótki komentarz, bo dłuższy już by bolał. Odwiedzić stronę Ziemka i wejść do poszczególnych miejsc poprzez zdjęcia.
Chcę bardzo podziękować kilku osobom, którzy pomagali mi kiedy nie wiedziałam co zrobić. Czasem moja wiedza była zbyt mała. Przechodząc ze zwykłej Nokii 5220 Nuvifone na początku wydawał się nieco skomplikowany, tak więc by połączyć się z internetem potrzeba było skonfigurować neostradę ?! Ja i skonfigurować neostradę?! Pomógł mi wtedy Tomasz Topa, bez Niego wtedy bym zginęła. Pokierował mnie co i jak, gdzie co przycisnąć, a czego nie robić. Dzięki niemu mogłam/mogę korzystać z wi-fi.
Następny problem to zrzuty ekranowe. Skąd, jak gdzie? Do Nokii tego nie potrzebowałam, myslałam że jest już taka aplikacja w telefonie. Niestety w tym modelu jej nie było. Pomógł mi Fotegenia, który wcześniej zaintalował u siebie ową aplikację. Wcześniej pytałam się Tomka i Łukasza (w G60 taka aplikacja już istnieje).
Testy minęły, nuvifone na poduszce płacze, bo nie chce wyjeżdżać. Pora wrócić do normalnego trybu bloga. Jednak ten miesiąc nauczył mnie większej aktywności i sumienności na blogu. Ciekawe czy pozostanę przy publikowaniu wpisów 2 razy w tygodniu (tak…). Więcej mnie widać na Facebook.u, wcześniej byłam bo byłam. Wyszło na dobre.
Zapraszam do innych blogerów testujących Nuvifony

